Drogi panie Dymitrze!

Metro 2034 - Dmitry Glukhovsky

Podobała mi się Pan pierwsza książka o społeczności Metra. Pełna nadziei - ale i nie pozbawiona realiów i prawdy o tym co tkwi naprawdę w człowieku. W kontynuacji Pana powieści znalazłem dużo więcej tego optymizmu. Może to zgorzknienie, ale dzisiaj wydaje mi się dość naiwne, że wierzy Pan w człowieka, który zawsze chce budować społeczność, wspólnotę, dbać o rodzinę i tworzyć kulturę.

 

Nic z tego panie Dymitrze. Broń w ręku i poczucie bezkarności budzi w człowieku wyłącznie złe cechy. I nie warto porównywać nas z jakimikolwiek drapieżnymi reprezentantami świata zwierzęcego. Brak jest tak podłych i niskich odpowiedników.

 

Mimo wszystko cieszę się, że Pan ma w sobie taką nadzieję. Cieszę się, że Pan – jako Rosjanin – tą nadzieją się dzieli. Cieszę się tym bardziej, że znam już recenzje Pana ostatniej książki WITAJCIE W ROSJI. I wiem, że w swoich opiniach nie jest Pan sam. Jest Was więcej.

 

Narasta we mnie przekonanie, że Pana kraj rozpoczął w zeszłym roku III wojnę światową. Małymi krokami, ale konsekwentnie różni ludzie w Pana kraju dzielą narody na równych i „równiejszych”. Co gorsza rozpleniają tę zarazę również za granicą. Decydują kto ma prawo mówić,a kto jedynie słuchać rozkazów. Kto może stanowić prawo, a kto urodził się niewolnikiem i ma nim pozostać. Brak ślepego posłuszeństwa to wystarczający powód do mówienia o zdradzie i wojnie jako atrakcyjnym i najbardziej właściwym rozwiązaniu dla przyszłości.

 

Na pewno zdaje Pan sobie sprawę, że Wam - pisarzom, redaktorom i dziennikarzom - zostało już mało czasu na reakcję. Chciałbym, żeby Pan i Pana koledzy postarali się jeszcze bardziej. I Wam i nam – odbiorcom i czytelnikom - nie zostało już naprawdę wiele czasu, żeby zareagować. Możliwe, że już teraz potrzebujemy cudu.

 

Bo nie każde miasto ma metro przygotowane na ostateczne rozwiązanie.