VALKA S MLOKY

Karel Capek – Inwazja Jaszczurów (VALKA S MLOKY)

Wydanie w serii Klasyki Polskiej i Obcej Wydawnictwa Literackiego 1975

 

Inwazja pierwszy raz została wydana w 1936 roku, dwa lata przed aneksją Czechosłowacji. Mądrzy ludzie już dawno rozebrali na części przesłanie powieści odnosząc je do faszyzmu, nazizmu i jego skutków. Cóż – po fakcie łatwo być komentatorem proroka ;)

 

Czytałem ją już w zamierzchłej przeszłości – zbyt wcześnie, by zobaczyć, zrozumieć albo chociaż przeczuć coś więcej pod warstwą akcji i płynących (płazy żyją w wodzie) na stronach zdarzeń prowadzących do zagłady ludzkości.

 

Jakoś tak jest, że inaczej czują i innym językiem tworzą pisarze z poszczególnych regionów świata i krajów. Czesi i literatura czeska to moje odkrycie ostatnich lat. Te nieprzebrane pokłady ironii, humoru prezentowanego z kamienną twarzą, dystansu do wszystkiego wokół i niezniszczalnej pogody ducha. Choć prawdę mówiąc „Inwazja” - ostatnia powieść Capka pisana w bardzo smutnych dla autora czasach - byłaby na tym tle wyjątkiem. Byłaby gdyby nie zabieg na ostatnich stronach, gdzie autor rozmawia sam ze sobą o zakończeniu powieści i zmienia je na pozytywne. Cóż. Chyba nie mogło być inaczej. Przecież pisarz jest prawdziwym Czechem. Nie zdradzę zakończenie bo nadzieja jest tu podana również bardzo ironicznie – po czesku ;)

 

Ale jest w powieści coś jeszcze. Coś zaskakująco aktualnego i znajomego. Ludzie w powieści robią wszystko, tylko nie to co stanowi istotę problemu, co pomogłoby go rozwiązać. Capek z humorem i ironią wytyka i krytykuje błędy, głupotę, niekonsekwencję, bezmyślność, partykularyzm, ślepotę, obojętność – oj chyba wszystkich, którzy przewijają się przez karty powieści. Dostaje się biznesowi, przemysłowcom, politykom, dyplomatom, prawnikom, mediom – nawet naukowcom.

 

Czy jest ktoś, kto potrafi ogarnąć całość problemu – przyczyny, skutki, konsekwencje – i wyjść poza demagogiczne przemowy? Jest. Tylko, że – jak to w życiu bywa – jest nim zwykły człowiek, szary obywatel. I jak w życiu – to on bierze na siebie odpowiedzialność za wszystko co się stało.

 

Brzmi znajomo?