Stulecie detektywów

Stulecie detektywów - Wanda Kragen, Karol Bunsch, Jürgen Thorwald

Z pewnym niepokojem muszę przyznać się do połknięcia 700 stron w stosunkowo krótkim czasie. Moje zażenowanie jest tym większe, że czasem na lekturę dysponowałem przeważnie w porach posiłków.

 

Przedmiotem rozważań autora jest bowiem - oprócz krótkich rozdziałów o historii balistyki i identyfikacji (linie papilarne nie były wcale pierwsze) - głównie medycyna sądowa i toksykologia. A co za tym idzie przy niemal powieściowej narracji śledzimy zmagania morderców i zbrodniarzy z wymiarem sprawiedliwości, który uczy się korzystać z wiedzy i nauki. Podglądamy wymyślne i okrutne metody zbrodni, uczymy się rozpoznawać czas i przyczynę śmierć na podstawi stanu nieboszczyków, ekshumujemy zwłoki i wyodrębniamy z martwego organizmu truciznę.

 

A w moim przypadku prawie wszystko przy jedzeniu. Brrrrrr......

Ale nic nie mogłem poradzić. Książka napisana jest świetnie, zrozumiale, dokładnie i przystępnie. Można powiedzieć, że popularnonaukowo. Podejrzewałem, że autor musiał korzystać ze stada pomocników, ale pod ostatnim zdaniem widnieje data 1965 rok. Wielki szacunek. Jeszcze jeden dowód, że internet i dostęp do kolorowych zdjęć nie gwarantuje sukcesu wydawniczego. Ciężka praca i talent – owszem.