DOMOWE LEKARSTWO

Eden - Stanisław Lem

„W obliczeniach był błąd...”

Pierwsze zdanie zwala z nóg. Jak u Hitchcocka (kto to jeszcze pamięta?) zaczyna się od trzęsienia ziemi, a potem napięcie rośnie.

 

Ale dalej... Nie mogłem wyjść ze zdumienia. Co to za książka? Jakaś „TAJEMNICZA WYSPA” w kosmicznych warunkach? Załoga statku to grupka facetów bez imion. Mają tylko funkcje. Jak w powieści Verne'a to zgrany zespół specjalistów, których cechy (również emocjonalne) wzajemnie się uzupełniają. Radzą sobie doskonale. Pełna ufność, brak konfliktów, stuprocentowy optymizm, otwarte głowy. I to przy całkowitej obcości i inności otaczającego świata. Pionierzy kosmosu?

 

Jednak im bliżej końca „TAJEMNICZA WYSPA” zaczęła coraz mocniej zbaczać w kierunku „1984” z totalitarnym społeczeństwem „obcych”.

 

Ostatnia strona. Powieść napisana w 1958 r. Tak. Trzeba było jakoś żyć w tym kraju. Trzeba było jakoś odreagować... Na dygresje w tzw. literaturze SF cenzura była za głupia...