PAŹDZIERNIK

 

Kiedyś słyszałem mniej więcej taką opisową recenzję prozy Brandstaettera:

„ ...cienie suchych gałęzi tańczą nad taflą wody w świetle księżyca.

Coś zaszeleściło złowieszczo w zeschłych liściach.

Z tyłu odzywa się puszczyk.

I co?

I nic.

Cisza zalega nad pustym zagajnikiem, a powierzchni stawu nie mąci żadna oznaka życia”

 

Może i tak, ale PATRIARCHOWIE to literatura odpoczynku. Rozmyślania odporne na pośpiech, na to co dzieje się wokół. A przez swoje umiejscowienie (biblijne osoby Izaaka i Jakuba) odporne nawet na czas. Dobra literatura na październik. Nie usypia. Za to nigdzie się nie spieszy. A odcieni i kolorów ma tyle co drzewa za oknem.