TRZEBA NAPIEPRZAĆ

Wanna z kolumnadą - Filip Springer

Wypadałoby zacząć cytatem z POLSKI zespołu KULT - piosenki, którą usłyszałem pierwszy raz w 1987 roku ze zdezelowanego magnetofonu kasetowego. Lektura WANNY Z KOLUMNADĄ jak najbardziej przekonuje, że tekst jest nadal aktualny.

 

Załatwiłoby to kilka spraw od ręki. Za jednym zamachem stanąłbym po właściwej stronie, solidaryzował się z autorem, mądrze kiwał głową nad niekompetencją, brzydotą itp. itd. Tylko, że byłoby to... kłamstwo.

 

Chodzi o to, że nie widziałem - nie zauważałem, że może/powinno być inaczej. Brak wiedzy, wyczucia, poczucia estetyki czy choćby jej podstaw.

 

Prawda, że pierwszy wyjazd na tzw. Zachód zaprowadził mnie na do Burgundii do wioski Taize. I oprócz najbardziej niezwykłej Wspólnoty na świecie zapamiętałem wioskę – gdzie współczesne domy w niczym nie kolidowały z baaaaardzo wiekowym kościółkiem i starymi budynkami. Z drugiej strony nie miałem nic przeciwko popularnym dworkowatym projektom gotowym.

 

I w taki bałagan wszedł Filip Springer ze swoją książką. Reporter, wychowawca, nauczyciel, społecznik.

 

PS.

Najważniejsze jest pod koniec – przesłanie bardzo nie nasze, mało polskie, zupełnie nieoczywiste w przypadku reportaży – co by nie powiedzieć – interwencyjnych.

 

Autor fotografuje zdjęcia samochodów zaparkowanych na deptaku i przesyła do straży miejskiej. Zamiast jakiejkolwiek reakcji odpowiednich służb zostaje świadkiem, oskarżycielem i uczestnikiem kilkudziesięciu spraw sądowych o niewłaściwe parkowanie. Jeden z opisywanych bohaterów komentuje całą sytuację.

 

- Nie można się zniechęcać, trzeba napieprzać. Inaczej nic się nie zmieni.

 

***

 

Po lekturze chyba największą radość dała mi świadomość, że ciągle mi się chce.

 

Mihu – szacun za puste worki na śmieci, które zabieramy ze sobą w skały. I za to, że wracają pełne.