TO NIE JEST SCIENCE - FICTION

Radio Wolne Albemuth - Philip K. Dick

- Nie czytam science-fiction – odparł Nicholas. Czytam tylko poważnych pisarzy – takich jak Proust, Joyce i Kafka. Jeśli science-fiction będzie miało coś poważnego do powiedzenia, to przeczytam.

 

Tym razem Dick sam został jednym z bohaterów swojej własnej książki. Występuje pod własnym nazwiskiem, jest pisarzem s-f, przywołuje w treści swoje własne powieści.

 

Jest trochę jak u Pielewina – tygiel wierzeń i religii, przeżyć mistycznych, ludzkich lęków, cudów i podświadomości. Tylko nie ma ironii. Jest śmiertelnie poważnie.

 

Ale najbardziej zaskakuje, że im dalej w treść – tym mniej jest to „amerykańska” książka. Zupełnie. Jakby pisał ją ktoś znajomy, odważny mieszkaniec środkowej Europy, doświadczony fizycznymi i duchowymi okupacjami. W dodatku bardzo uduchowiony. Dzielący się smutkiem, swoją wrażliwością. I nadzieją pozwalającą wygrywać w chwili, którą całe otoczenie uzna za przegraną i ostateczny koniec.

 

Niesamowite