Arcydzieło

Arcydzieło - Morris West, Krzysztof Aleksander

Po sensację sięgam oczekując szybkiej akcji, zajmującej fabuły i zaskoczeń co drugi rozdział.

 

Nie co dzień korzystam z tego działu literatury. Dlatego trochę niepokojące są moje późniejsze utyskiwania - że było płytko, miałko i ledwo dało się czytać. Niby ma być luźno, ale oczekuję, że będzie dokładnie i precyzyjnie. Niby ma być fikcja, ale wolałbym bardziej prawdopodobną historię. Niby bohater jest policjantem, dziennikarzem, nauczycielem akademickim – a ja widzę tylko, że to skończony idiota. Ciężko mnie zadowolić.... Ze względu na coraz regularniej występujące zjawisko, skłaniam się do wniosku, że problemem jestem ja – nie książki, po które sięgam.

 

A tu nagle ARCYDZIEŁO – dobra, stara pozycja. Autor „egzotyczny” (z Australii). Akcja we Włoszech, Europie i USA. Fabuła nie naciąga zbiegów okoliczności do granic absurdu. Przeciwnie – przypadki przecież się zdarzają, więc dlaczego ich nie wykorzystać. W dodatku w miarę rozwoju fabuły niemal każdy dialog głównego bohatera to skomplikowana partia szachów, pojedynek na szpady, błyskotliwy efekt intelektualnego wysiłku nieprzeciętnego umysłu. Świetne emocje czytelnicze. I przyjemność z lektury.