Cygan

W pewnym wieku nie po to człowiek bierze książkę do ręki, żeby się denerwować.
(Jerzy Pilch - Dziennik)

Zwierzenia kontestatora

Marek Piekarczyk. Zwierzenia kontestatora - Leszek Gnoiński, Marek Piekarczyk

Mój „Młody” powiedział kiedyś, że nie ma nic smutniejszego niż widok starzejącego się hippisa. Po przeczytaniu ZWIERZEŃ KONTESTATORA - w tym jednym przypadku - muszę się z nim nim zgodzić.

 

W szkole to Marian pierwszy miał płyty Pefectu. Rafał grzywką (nie tylko) „głosił chwałę” Republiki. Ja trzymałem z TSA – pierwszą mocną polską kapelą. Czas, kiedy nie było kompromisów i wydawało nam się, że absolutnie wszystko jest możliwe.

 

Nie wiem czy to Piekarczyk tak świetnie kreuje swój wizerunek czy to jego rozmówca tak ładnie przedstawia jego postać. Pierwsze nie byłoby możliwe bez drugiego. Pamiętam jednak, że nie pierwszy raz Leszek Gnoiński pisząc o muzykach, rozmawiając z nimi - pomaga im odnaleźć to, za co kochali i kochają ich słuchacze i fani.

 

Markowi Piekarczykowi pozwolił zostać hippisem. Pokazał go tak, że nie śmieszą jego długie już przerzedzone włosy; nie razi dawniejsze życie rockmena. Pozwolił zachować mu młodzieńczy ideał wolności, ale wzbogacił go o życiowe doświadczenie. Ładnie to zrobił. Naprawdę ładnie.

 

TSA - Zwierzenia kontestatora

Dziennik Mistrza i Małgorzaty

Dziennik Mistrza i Małgorzaty - Michaił Bułhakow, Helena Bułhakowa

Słowo Dziennik zakłada treści bardzo osobiste. Możliwość podglądania zdarzeń, w których uczestniczy autor, przyglądania się jego myślom i emocjom – to wyjątkowe spotkanie.

 

Ta konkretnie książka wymaga od czytelnika większego zaangażowania i większego wysiłku. W czym problem? Zeszyty z pierwszym dziennikiem Bułhakowa zostały mu skonfiskowane podczas jednego z przeszukań. Mimo starań nigdy ich nie odzyskał. Nie odnaleziono ich również później.

 

To czym dysponujemy to dziennik Bułhakowa prowadzony od 1921 roku. Słowa Mistrza są bardzo oszczędne, ujawnia bardzo niewiele z tego, co myśli i czuje. Notuje pozornie obojętne detale. Dopiero w połączeniu z listami i dziennikiem jego żony Jeleny (od 1933 roku) – a przede wszystkim dodanymi komentarzami wydawcy (są wg mnie i tak zbyt enigmatyczne i nie naświetlają dobrze całego kontekstu) pojawia się obraz ludzi ostrożnych, głęboko ważących zapisywane słowa, świadomych braku prywatności i groźby użycie każdego zdania przeciwko autorowi zapisków.

 

Tu najwięcej dzieje się pomiędzy wierszami, w niewinnych dygresjach, przemilczeniach. Czytamy zapiski ludzi niepewnych przyszłości, świadomych otoczenia, które donosi i szczuje. Czytamy o życiu człowieka pozbawianego na każdym kroku możliwości pracy, możliwości rozwoju swojego talentu. Czytamy o strachu, którego nie można nawet nazwać po imieniu; o bezsilności i woli życia. O konsekwencjach trzymania się wiernie zwyczajnej uczciwości w stolicy totalitarnego państwa tuż pod bokiem jego niepodzielnego władcy.

„Black Mirror” czyli encyklika papieża Franciszka LAUDATO SI

Encyklika Laudato Si -  Papież Franciszek

Filmy tworzone przez Charliego Brookera niezmiennie trzymają poziom. Zdarzały się już nam w bliskim gronie ożywione dyskusje na temat tego co widzieliśmy. Były też wspólne seanse i odcinki tak mocne, że ciężko było odezwać się po nich słowem. I jak na razie – niełatwo znaleźć porównanie z innymi produkcjami serialowymi - nawet wysokiej klasy. Dlaczego? Chyba za mało w Black Mirror fantazji. Za dużo konkretu i rzeczy, które doskonale znamy z codzienności. To nie są opowieści o jakiejś tam przyszłości, ale coś co się aktualnie – właśnie teraz - dzieje.

 

Oficjalne dokumenty najwyższej kościelnej wagi noszą nazwę Encyklik. Te autorstwa papieża Franciszka nie przygniatają filozoficznym i kościelnym słownictwem. Franciszek mówi i pisze językiem prostym, jasnym, zrozumiałym.

 

W medialnych komentarzach Laudato SI nazwano dokumentem na temat ekologii. Obawiam się, że trochę na wyrost. Chociaż stosunek człowieka do natury zajmuje w niej sporo miejsca, nie o przyrodzie jest ten dokument, ale o ludziach. Dostajemy do ręki bardzo mocny, konkretny, napisany klarownym językiem tekst o konsekwencjach społecznych i globalnych zwykłych, codziennych, jednostkowych wyborów. Nie jest to „grożenie paluszkiem i kiwanie główką” nad niegrzecznymi chrześcijanami – ale postawienie przed czytelnikiem - bez względu na opcję poglądową i religijną – precyzyjnego lustra, które pokazuje prostą, ale spychaną gdzieś na bok prawdę. Nic co robię nie jest oderwane od otoczenia, rzeczywistości, społeczeństwa. I absolutnie każda moja decyzja – ma swoje konsekwencje dla innych ludzi, miasta, kraju, świata, planety.

 

Dokładnie tak, jak pokazują to historie z Black Mirror. Bo jak powiedział kiedyś Charlie Brooker:

- "Moje filmy pokazują co może się stać, jeśli będziemy nieuważni. A cała nasza historia potwierdza, że zwykle byliśmy nieuważni.”

 

Pacyfista na zawsze

Wampetery, foma i granfalony - Kurt Vonnegut

Ze słaby entuzjazmem podchodzę do większości zbiorów wystąpień, przemówień, felietonów. Ulubiony autor ma prawo pisać również rzeczy słabsze. To nie jest wystarczający powód, żeby rzucać się na taką pozycję książkową na sam widok jego nazwiska na okładce.

 

Z „Wampeterami” jest na szczęście inaczej. Autor sam dokonał wyboru i zdecydował przekazać czytelnikom dokładnie to, co uznał za wartościowe i ponadczasowe. To, z czym nadal się zgadza i utożsamia.

 

Nie zachwyca mnie ten typ literatury. Za to coraz bardziej przepadam za człowiekiem, który ją tworzy. Lubię jego błyskotliwy, gorzki humor. Ogłasza prawdy ważkie, istotne. Nie załamuje rąk nad brakiem reakcji i obojętnością słuchaczy. Woli zamienić wypowiedź w żart, pozornie ośmieszyć samego siebie. Ale to chyba mechanizm obronny ludzi inteligentnych, wrażliwych, samotnych. Po co więc nieustannie powtarza światu to samo? Bo nie chce i nie potrafi zrezygnować z mówienia prawdy. A w „trudnej sztuce rzucania grochem o ścianę”* – jest już mistrzem.

 

* Zwrot „trudna sztuka rzucania grochem o ścianę” zaczerpnąłem od Stefana Chwina z wywiadu, którego udzielił niedawno Tygodnikowi Powszechnemu

Demon ruchu

Demon ruchu i inne opowiadania - Stefan Grabiński

Inaczej czytam dziś Grabińskiego. Już nie historie pełne grozy, ale język skupia myśli, zatrzymuje rytm lektury. Smakuję budowę zdań, dobór słów już zapomnianych, wypadłych z użycia, rzadko obecnych w słowie pisanym, nieistniejących w języku mówionym. Ich soczystość, wyrazistość, opisowość tworzy obrazy magiczne. Działa na wyobraźnię. Bardzo to wszystko pasuje do zbioru opowiadań, które łączy idea ruchu, pędu, szybkości. Parowe lokomotywy i dawna kolej bardzo mocno oddziaływała za zmysł słuchu i wzroku. Przeczucie życia tkwiącego w takiej maszynie przemawiała mocniej niż dzisiejszy lęk przed samoświadomością, która może urodzić się w elektronowym mózgu i obrócić się przeciw człowiekowi.

 

Dobrze, że Grabińskie jest obecny w wydaniach papierowych i elektronicznych. To chyba znak, że nadal chcemy go czytać. Może już nie po to, żeby się bać. Ale po to, żeby dotknąć czegoś, co nie da się nazwać, co wymyka się jednoznacznym określeniom, zostawia niepewność, zdziwienie, zasłuchanie w odgłosy jadącego w oddali pociągu. I choć nie ma już charakterystycznego stukotu wagonów na złączach szyn, coś z demona ruchu nadal tu żyje.

Duże sprawy w małych głowach

Duże sprawy w małych głowach - Agnieszka Kossowska

Autorka, Agnieszka Kossowska – mama niepełnosprawnego dziecka - razem z zaprzyjaźnionymi terapeutami opowiedziała pięć różnych historii o niepełnosprawności. W kilku krótkich rozdziałach poznajemy sprawy rodzin i małych bohaterów dotkniętych autyzmem, niepełnosprawnością sensoryczną, niepełnosprawnością ruchową, intelektualną, skutkami wcześniactwa i epilepsji.

 

Prywatnie - najbardziej fascynujący był rozdział poświęcony autyzmowi. Jeszcze cieplej i słoneczniej patrzę teraz na swojego dziesięcioletniego kumpla. Mógłbym powiedzieć, że coraz lepiej rozumiemy się bez słów, ale to przekłamanie. Ponieważ mój Przyjaciel dotąd nie wypowiedział jeszcze żadnego słowa, to tylko ja zacząłem widzieć nieco więcej w jego ruchach, gestach, spojrzeniach. I wiecie co, chyba to zauważył :)

 

***

 

Mimo tego, że pozycja dedykowana jest dzieciom polecam ją gorąco każdemu dorosłemu. Wspaniała dawkę wiedzy i lekcja empatii.

 

Najlepsze!

Opowiadania najlepsze - Philip K. Dick Kilka słów tutaj: https://cyganblog.wordpress.com/2016/12/31/najlepsze/

Zielone piekło

Zielone Piekło - Raymond Maufrais, Zygmunt Stolarek Zapraszam tu: https://cyganblog.wordpress.com/2016/12/31/zielone-pieklo/

Szlachetna bezradność

Miasto utrapienia - Jerzy Pilch Więcej tutaj: https://cyganblog.wordpress.com/2016/12/30/szlachetna-bezradnosc/

Moje życie z Mozartem

Moje życie z Mozartem - Jan Maria Kłoczowski, Éric-Emmanuel Schmitt Zapraszam tutaj: https://cyganblog.wordpress.com/2016/12/30/moje-zycie-z-mozartem/

Cyrk

Południe - Andrzej Muszyński Kilka słów tutaj: https://cyganblog.wordpress.com/2016/12/29/cyrk/

NAPÓJ ANANASOWY DLA PIĘKNEJ DAMY

Ananasowy napój dla pięknej damy - Wiktor Pielewin

Zapraszam tu:

https://cyganblog.wordpress.com/2016/12/29/napoj-ananasowy-dla-pieknej-damy/

 

MODA NA SUKCES

Papugi z placu d'Arezzo - Łukasz Müller, Éric-Emmanuel Schmitt

Zapraszam na:

https://cyganblog.wordpress.com/2016/12/28/moda-na-sukces/

BAŚŃ O POJEDNANIU

Wróżby Kumaka - Günter Grass

Zapraszam na:

https://cyganblog.wordpress.com/2016/12/28/basn-o-pojednaniu/

HISTORIE RODZINNE

Historie rodzinne - William Wharton

Kilka słów tutaj:

https://cyganblog.wordpress.com/2016/12/27/historie-rodzinne/

 

ZNAK CZASU

Władysław Bartoszewski: środowisko Naturalne Korzenie - Michał Komar Zapraszam tu: https://cyganblog.wordpress.com/2016/12/27/znak-czasu/