Twierdza

Zamek - Franz Kafka

W swoich felietonach z lat 50. Stanisław Lem napomknął o twórczości Kafki jako o ciekawostce, która z klasyczną literaturą nie ma wiele wspólnego. Ot, nowinka taka.

 

Raczej konsekwentnie próbuję sygnalizować emocje, które powstają we mnie podczas lektury kolejnych tytułów. I nie silę się na recenzje z prawdziwego zdarzenia.

 

Wolę lekturę, której autor miał jakąś myśl przewodnią do przekazania od tej, która jest obrazem wnętrza autora. Fakt, że im bardziej pogmatwane to wnętrze, tym ciekawsze rzeczy powstają. Zamek nie nastraja optymizmem. Jest ewidentnie brudnoszarym majakiem sennym z logiką lekko koszmarnego snu, z którego każdy raczej próbowałby się obudzić.

 

Jeśli nawet Kafka próbował się przez swoje pisanie wyrwać z tego, co go dusiło - nie udało mu się. Za to dusi teraz także mnie. Może kiedy spotkam bliżej Listy do Mileny, będę mógł powiedzieć o autorze coś ciepłego.