AMEN

Syreny z Tytana - Kurt Vonnegut, Joanna Kozak

Bardzo podoba mi się fantastyka lat 50. rodem z USA - śmieszna i tragiczna, opozycyjna do hurraoptymistycznego kosmicznego socjalizmu. Gdzie mieliśmy międzyplanetarny internacjonalizm z kagankiem oświaty niesionym obcym cywilizacjom. A przy okazji „międzycywilizacyjną” sprawiedliwość społeczną.

 

Już kiedyś pisałem, że Vonnnegutowi wolno wszystko. I wątpić; i podważać; i mieszać w swoich historiach bez opamiętania. Kpić i komplikować. Dawać wyraz totalnej bezsilności człowieka wobec losu, pisać o braku sensu, celu życia. Jest śmiesznie, zaskakująco, ale chwilami strasznie. I przykro. Ale nie do końca beznadziejnie.

 

Tak długo trwało, zanim uświadomiliśmy sobie, że celem ludzkiego życia – niezależnie od tego kto nim steruje – jest darzenie miłością tego, kogo akurat mamy pod ręką.

 

Amen