TYLKO UBIK - PROSZĘ PAŃSTWA!

Ubik - Łukasz Orbitowski, Michał Ronikier, Philip K. Dick, Wojciech Siudmak

Fantastyka z założenia ma drugie dno. Jeśli nie jakaś wzniosła idea, to refleksja nad człowiekiem lub przynajmniej spojrzenie na niego w krzywym zwierciadle.

 

Dick nie pisze w taki sposób. W pewnym wieku dla dziecka ta sama dłoń dorosłego może być i pięknym kwiatem i strasznym potworem. Ze stuprocentową realnością. Tu chora (w jakiś sposób) wyobraźnia autora też nie rozróżnia prawdy i fikcji. Te światy po prostu SĄ. Nie ma o czym dyskutować. Autor nie zgłębia psychiki swoich bohaterów. Opisuje po prostu pierwszą warstwę ich emocji i zdarzenia, w których uczestniczą. Nie bawi się w dywagacje. I może waśnie dlatego to co opisuje jest uderzająco rzeczywiste. Nie ma potrzeby mnożenia dramatyzmu. Tu zaskakuje wszystko i wszędzie, bo – jak u dzieci – wyobraźnia nie jest niczym ograniczana. Dlatego nawet nie zasugeruję gdzie rozgrywa się akcja, ani czym jest tytułowy UBIK.

 

Jest jeszcze jeden ciekawy element. Realia codzienności bohaterów mają w sobie coś depresyjnego (bardzo subiektywna ocena). W tym konkretnym przypadku są to szczegółowo opisywane stroje i „drobiazgi” z codziennego życia. 

 

„Miał na sobie jak zwykle: wełniane poncho, filcowy kapelusz koloru morelowego, narciarskie grube skarpety i płócienne pantofle”.

 

„Ubrany w eleganckie spodnie z kory brzozowej, przezroczystą kurtkę przepasaną konopnym sznurem i wysoką czapkę maszynisty kolejowego"

 

„Podszedł energicznym krokiem do drzwi wejściowych apartamentu, przekręcił gałkę i odsunął zasuwy.

- Poproszę 5 centów – powiedziały drzwi, nie otwierając się.”