A fe!

Prowadzący umarłych. Opowieści prawdziwe. Chiny z perspektywy nizin społecznych. - Agnieszka Pokojska, Liao Yiwu

Bardzo wiele sobie obiecywałem po lekturze tej książki, ale fatalnie się zawiodłem. Dawno nie zdarzyło mi się czytać czegoś tak kiepsko napisanego.

 

Nawet jeśli niektóre rozmowy są odtwarzane z pamięci, zadaniem autora jest przekazanie emocji rozmówcy, naszkicowania całej jego osoby. Tu tego zupełnie nie ma. Jest sztywno, drętwo, prymitywnie. Jak w kiepskim wypracowaniu udającym rozmowę. Słowa i zwroty w ustach rozmówców mają się chwilami nijak do ich wieku, wykształcenia, życia. Razi to okropnie. Bohater nie musi umieć mówić. Ale autor musi umieć pisać.

 

W miarę postępującej lektury złościł mnie już nawet podtytuł – Chiny z perspektywy nizin społecznych. Pierwszy z brzegu bohater – biznesmen pozbawiony stanowiska, pracy, domu i rodziny, a następnie wsadzony do więzienia. Jeśli kogoś pozbawiają z dnia na dzień wszystkiego, to chyba to co miał w głowie nie zniknęło? Dalej rozmowa z prześladowanym mnichem buddyjskim. Jeśli ktoś od zawsze starał się być mnichem i mimo zewnętrznych okoliczności nadal nim jest, to co to za niziny społeczne? I znowu – rolnik wrobiony przez władze w przestępstwo. O jakie niziny społeczne tu chodzi?

 

Może jednak nie całą winę ponosi za to Liao Yiwu. Niepokój budzi wstęp z informacją, że dla lepszego zrozumienia przez czytelników tłumaczenie na język angielski nie jest wierne chińskiemu oryginałowi. A na końcu podziękowanie angielskiego tłumacza za zgodę redaktora na „elastyczność i twórczą swobodę” podczas pracy. Cóż – kiedyś do tłumaczenia trudnych słów, zwrotów i opisywanych faktów służyły przypisy. Teraz widocznie jest inaczej. Polska książka jest tłumaczeniem z takiej właśnie wersji angielskiej.

 

Skończyłem tę pozycję chyba tylko z czystej chytrości (skoro zapłaciłem, to nie zrezygnuję w połowie).

A fe!